Autostopowiczka mokra od deszczu w motelu
Deszcz lał strumieniami po szybie samochodu Kuby, gdy mknął pustą autostradą w kierunku małego miasteczka na obrzeżach lasu. Noc była czarna jak smoła, tylko światła reflektorów wyrywały z mroku sylwetkę samotnej autostopowiczki stojącej na poboczu, z kciukiem uniesionym w desperackim geście. Kuba zwolnił, jego serce zabiło mocniej na widok jej figury – wysoka, smukła, ale z krągłościami w biodrach i pełnym biustem opinanym przez przemoczoną bluzkę, która przylegała do skóry jak druga skóra. Włosy Leny, długie i ciemnobrązowe, kleiły się do ramion i szyi, a jej usta, pełne i różowe, drżały od chłodu. Miała na sobie krótkie spodenki dżinsowe, które podkreślały długie, opalone nogi, błyszczące od deszczu, i trampki zapięte na sznurówki, przemoknięte do cna. Kuba poczuł falę podniecenia, gdy zatrzymał się obok niej, otwierając okno i wołając: "Wsiadaj, zanim zamienisz się w topioną lalkę!" Lena uśmiechnęła się szeroko, jej zielone oczy błysnęły w świetle kabiny, wsiadając z westchnieniem ulgi.
Wnętrze samochodu wypełnił zapach mokrej ziemi i jej perfum – słodki, kwiatowy, mieszający się z wonią deszczu. Kuba zerknął na nią ukradkiem, podczas gdy silnik mruczał cicho, a wycieraczki tańczyły rytmicznie. Lena ocierała twarz dłonią, jej piersi falowały przy każdym ruchu, sutki twardniejące pod cienkim materiałem stanika prześwitywały kusząco. "Dzięki, że się zatrzymałeś – powiedziała miękkim, ochrypłym głosem – jestem Lena, uciekam przed nudą z małego miasteczka." Kuba przedstawił się, czując, jak jego dłonie ślizgają się po kierownicy, napięte od nagłego pożądania. Opowiedział o swojej podróży służbowej, ale jego myśli krążyły wokół krzywizny jej ud, które muskała spódnica – nie, spodenki, tak krótkie, że prawie odsłaniały pośladki. Rozmowa płynęła lekko, przerywana śmiechem, a napięcie rosło z każdym kilometrem, gdy deszcz bębnił o dach jak perkusja ich narastającego podniecenia.
Droga wiła się przez las, a mgła zaczęła spowijać szosę, zmuszając Kubę do zdjęcia nogi z gazu. Lena przysunęła się bliżej, niby przypadkiem, jej kolano otarło się o jego udo, wysyłając iskrę przez całe ciało. " Zimno mi – szepnęła, owijając ramiona wokół siebie, co tylko uwypukliło jej dekolt, głęboki i wilgotny. Kuba poczuł zapach jej skóry, ciepły i słony, mieszający się z aromatem potu pod bluzką. Zaproponował, że zatrzymają się w motelu, który majaczył na horyzoncie – neonowy znak "Wolne pokoje" migotał czerwono w deszczu. Lena skinęła głową, jej dłoń musnęła jego ramię, palce delikatne, ale obiecujące więcej. Serce Kuby waliło jak młot, wyobrażając sobie, jak zrzuci z niej te mokre szmaty, odsłaniając blade uda i krągły tyłek.
Motel był stary, z pokojami wychodzącymi na parking, gdzie ich samochód stał samotnie pod ulewą. Recepcjonista, zaspany starzec, wręczył im klucz do pokoju numer siedem, mrugając okiem na widok przemoczonej Leny. Weszli do środka, powietrze ciężkie od zapachu stęchlizny i tanich mydełek, ale ciepło grzejnika natychmiast otuliło ich ciała. Lena zrzuciła trampki, jej stopy bose, z czerwonymi paznokciami, a potem bluzkę, odsłaniając czarną koronkę stanika opinającą pełne piersi, rozmiaru D, z aureolami prześwitującymi różowo. Kuba przełknął ślinę, jego spodnie napięły się w kroku, gdy patrzył na jej talię, wąską i gibką, przechodzącą w szerokie biodra. "Pomóż mi się wysuszyć – powiedziała prowokująco, podając mu ręcznik, jej oczy płonęły zielonym ogniem pożądania."
Kuba wziął ręcznik, ręce drżały mu lekko, gdy zaczął wycierać jej ramiona, czując gładkość skóry, ciepłą mimo chłodu deszczu. Lena zamknęła oczy, westchnęła głęboko, jej piersi uniosły się, sutki stwardniały jak koraliki pod jego dotykiem. Powoli przesunął ręcznik niżej, po dekolcie, muskając brzegi stanika, a ona nie protestowała, tylko przygryzła wargę, jęknąc cicho. Zapach jej ciała stał się intensywniejszy – muszk, pot i rosnąca wilgoć między udami. Rozpiął jej spodenki, zsuwając je w dół, odsłaniając czarne stringi, wcinające się w wilgotne wargi sromu, a jej tyłek, okrągły i jędrny, zatrząsł się lekko. "Jesteś piękna – wyszeptał, klękając przed nią, by wytrzeć uda, jego oddech parzył jej skórę.
Lena otworzyła oczy, patrząc na niego z góry, jej włosy opadały kaskadą na nagie ramiona. Pociągnęła go za koszulkę, zdejmując ją jednym ruchem, odsłaniając jego umięśniony tors – szerokie barki, wyrzeźbione mięśnie brzucha, pokryte lekkim owłosieniem. Jej dłonie powędrowały po jego skórze, palce kreśliły linie mięśni, a potem niżej, do paska spodni, gdzie wybrzuszenie było już twarde i pulsujące. Pocałowali się pierwszy raz – jej usta miękkie, wilgotne, język wśliznął się do jego ust, smakując słodyczą gumy i deszczu. Jęki stłumione wargami wypełniły pokój, ręce Leny rozpięły mu spodnie, uwalniając penisa – grubego, żylastego, z główką nabrzmiałą i błyszczącą od preejakulatu. On zdjął jej stanik, piersi wyskoczyły wolne, ciężkie, sutki proszące o pieszczoty.
Kuba ukląkł ponownie, biorąc sutek do ust, ssąc go mocno, językiem krążąc wokół aureoli, podczas gdy Lena wplotła palce w jego krótkie, ciemne włosy, ciągnąc lekko. Jej drugie udo oplotło jego biodro, stringi ocierały się o jego policzek, wilgotne i gorące. "Liż mnie tam – jęknęła, zsuwając majtki, odsłaniając wygoloną cipkę, różową i spuchniętą, soki spływały po wewnętrznej stronie uda. Kuba nie czekał, jego język wśliznął się między wargi, smakując słoną słodycz, ssąc łechtaczkę, która stwardniała jak perła. Lena wiła się, biodra pchane do przodu, jęki głośniejsze, echo odbijające się od cienkich ścian motelu. Palce wbiła w materac łóżka, nogi drżały, gdy orgazm nadchodził falami.
Gdy Lena doszła, jej ciało zadrżało, soki zalały usta Kuby, który lizał zachłannie, przedłużając rozkosz. Podniosła go, popychając na łóżko – twarde, z pomiętą pościelą pachnącą starym praniem. Usiadła okrakiem na jego biodrach, penis stał prosto, ocierając się o jej wilgotne wargi. Powoli opuściła się na niego, centymetr po centymetrze, jęcząc głośno, gdy główka rozsunęła ścianki, wypełniając ją po brzegi. Jej piersi falowały rytmicznie, gdy zaczęła ujeżdżać, biodra kręcąc koła, klitoris ocierający się o jego łonowe włoski. Kuba chwycił jej tyłek, palce wbijając w miękkie mięśnie, pomagając w pchnięciach, ich ciała klaskały głośno, pot spływał po skórze.
Pozycja zmieniała się płynnie – Lena pochyliła się, całując go namiętnie, jej włosy łaskotały jego twarz, a on pchał biodrami w górę, głęboko, trafiając w punkt G. "Mocniej, pieprz mnie mocniej!" – krzyknęła, paznokcie drapiąc jego klatkę. Przewrócił ją na plecy, wchodząc między uda szeroko rozchylone, jej łydki oplotły jego talię. Penetracja była brutalna w swej namiętności, łóżko skrzypiało, zagłuszane ich jękami i westchnieniami. Opisał jej nogi – długie, gładkie, z lekkimi żyłkami na udach, stopy wygięte w łuk rozkoszy. Jej cipka pulsowała wokół niego, ścianki masując trzon, mleko z jej piersi kapało od potu.
Kuba przyspieszył, jego jądra obijały się o jej pośladki, pot spływał po plecach, zapach seksu wypełnił pokój – musky, słony, pierwotny. Lena doszła po raz drugi, jej ścianki zacisnęły się jak imadło, wyciągając z niego pierwsze krople. Wysunął się, kładąc ją na brzuchu, wchodząc od tyłu – jej tyłek uniesiony, różowy odbyt mrugający kusząco obok. Pchał głęboko, dłonią masując łechtaczkę, druga ręka ściskała pierś. Jęki Leny przeszły w krzyk, ciało drgało, a on czuł, jak orgazm buduje się w jądrach. "Wylej się we mnie – błagała, biodra pchane do tyłu."
Kulminacja nadeszła eksplozją – Kuba wbił się po raz ostatni, sperma trysnęła gorącymi strumieniami do jej wnętrza, wypełniając cipkę, wyciekając po udach. Lena krzyknęła, trzeci orgazm wstrząsnął jej ciałem, paznokcie rozerwały pościel. Upadli obok siebie, dysząc ciężko, ciała splątane, skóra śliska od potu i soków. Jej ręka powędrowała do jego penisa, miękkiego teraz, muskając leniwie, podczas gdy on całował jej kark, wdychając zapach spełnienia. Pokój ucichł, tylko deszcz bębnił o okno, a ich serca biły w unisonie.
Rano słońce przebiło się przez zasłony, malując ich nagie ciała złotym blaskiem. Lena obudziła się pierwsza, jej usta znalazły jego porannego wzwodu, ssąc delikatnie, budząc go do życia. Szybki numerek na stojąco przy lustrze – oglądała, jak penis wchodzi i wychodzi, jej oczy płonęły. Potem prysznic, mydliny spływające po krągłościach, palce w cipce pod strumieniem wody. Ubierając się, wymienili numery, obiecując więcej podróży. Kuba odwiózł ją dalej, ale motel stał się ich sekretem, wspomnieniem deszczowej nocy pełnej pożądania.
Lena wsiadła do samochodu z uśmiechem, jej włosy znów suche, ale skóra wciąż pachniała nim. "To była najlepsza podróż życia – powiedziała, muskając jego udo. Kuba skinął głową, silnik zawarczał, ruszając w drogę, z nadzieją na kolejne deszcze i motelu. Ich ciała pamiętały każdy dotyk, każdy jęk, gotowe na powtórkę.
Podobało Ci się?
Podobne opowiadania
Podróż Przygoda w pociągu do Lizbony
Podróż Autostop z lotniska do rozpalonego hotelu w Zakopanem
Podróż Autostop w deszczu kończy się w motelu
Pierwsze razy Pierwszy mokry raz z Leną po gorącej randce
Nauczycielka Szept języka pokusy
Masaż Relaks z gorącymi olejkami po crossficie
Komentarze (0)
Brak komentarzy — bądź pierwszy!