PORNO.ORG.PL

Pożyczanie cukru wieczorową porą

6 min czytania 53 odsłon

Marcin siedział w swoim nowym mieszkaniu na drugim piętrze starej kamienicy w centrum Warszawy, patrząc przez okno na ruchliwą ulicę. Dwadzieścia dziewięć lat, wysoki brunet o szerokich ramionach i atletycznej sylwetce, którą zawdzięczał regularnym wizytom na siłowni, właśnie przeprowadził się tu po rozstaniu z byłą dziewczyną. Czuł lekki niepokój przed nową okolicą, ale zapach świeżo parzonej kawy z kuchni szybko poprawił mu humor. Nagle usłyszał pukanie do drzwi – delikatne, ale natarczywe. Otworzył i stanął twarzą w twarz z najpiękniejszą kobietą, jaką widział od miesięcy.

Pożyczanie cukru wieczorową porą

Wiktoria Ławniczak, trzydziestoletnia brunetka o kasztanowych lokach opadających kaskadą na ramiona, uśmiechnęła się zalotnie. Jej zielone oczy błyszczały figlarnie, a pełne, różowe usta kusiły do pocałunku. Miała na sobie obcisłą bluzkę podkreślającą krągłe, jędrne piersi rozmiaru D, które falowały lekko przy każdym oddechu, oraz krótką spódniczkę opinającą szerokie biodra i smukłe, opalone nogi. Była sąsiadką z góry, właśnie wróciła z zakupów i zapomniała cukru. 'Cześć, jestem Wika z 15. Nie masz przypadkiem trochę cukru do pożyczenia? Mój się skończył, a ja uwielbiam słodką kawę' – powiedziała melodyjnym głosem, przechylając głowę.

Marcin poczuł, jak serce mu przyspiesza. Zaprosił ją do środka, podając szklankę z cukrem, ale ich palce musnęły się przypadkiem, wysyłając iskrę pożądania przez jego ciało. Wiktoria nie spieszyła się z wyjściem; usiadła na kanapie, krzyżując nogi, co odsłoniło fragment koronkowego pasa od pończoch. Rozmawiali o okolicy, o jej pracy jako graficzka freelance, o jego pasji do gotowania. Jej śmiech był jak muzyka, a zapach jej perfum – mieszanka wanilii i jaśminu – wypełnił pokój, budząc w nim pierwotne instynkty. 'Jesteś tu nowy, więc może kiedyś ci ugotuję coś specjalnego' – szepnęła, patrząc mu prosto w oczy.

Kilka dni później Marcin niósł ciężkie torby z zakupami po schodach, gdy nagle drzwi mieszkania Wiktorii otworzyły się. Stała tam w cienkiej koszulce nocnej, przez którą prześwitywały sterczące sutki, i szortach opinających jej okrągłe pośladki. 'Pomóż mi, proszę, moje torby są za ciężkie' – poprosiła z udawaną bezradnością, a jej głos drżał lekko od zmęczenia. Chwycił jej siatki, czując ciepło jej ciała obok siebie na wąskich schodach. Ich biodra otarły się przypadkiem, a on poczuł twardnienie w spodniach. W jej mieszkaniu panował zapach świeżych kwiatów i czegoś pikantnego – może indyjskiego curry.

Wiktoria postawiła torby w kuchni i odwróciła się do niego z wdzięcznością w oczach. 'Jesteś moim bohaterem, Marcinie. Bez ciebie bym padła' – powiedziała, przytulając się do niego mocno. Jej piersi docisnęły się do jego klatki, sutki twarde jak kamyki przebijały cienki materiał. Poczuł jej ciepły oddech na szyi, a ręce Wiktorii powędrowały niżej, muskając jego pupę. 'Może napijesz się wina w podzięce?' – zaproponowała, nie puszczając go. Siedzieli na kanapie, popijając czerwone wino, a ich kolana stykały się coraz częściej. Rozmowa zeszła na tematy bardziej osobiste – o samotności, o pragnieniach.

Napięcie rosło z każdą minutą. Wiktoria pochyliła się, by dolać wina, a jej dekolt odsłonił głęboki rowek między piersiami, pachnący kremem o zapachu kokosa. Marcin nie mógł oderwać wzroku. 'Lubisz to, co widzisz?' – szepnęła prowokująco, kładąc dłoń na jego udzie. Jej palce kreśliły leniwe koła, zbliżając się do wybrzuszenia w jego spodniach. Odpowiedział pocałunkiem – nagłym, głodnym, w który włożyli całą nagromadzoną żądzę. Jej usta były miękkie, wilgotne, smakowały winem i słodyczą. Języki splotły się w tańcu, a ręce Marcina powędrowały pod jej koszulkę, masując jędrne piersi.

Wiktoria jęknęła cicho do jego ust, gdy palce Marcina znalazły jej stwardniałe sutki i zaczęły je szczypać delikatnie. Zdjęła koszulkę jednym ruchem, odsłaniając nagie, idealne piersi – blade, z różowymi aureolami wielkości monety. 'Dotykaj mnie mocniej' – wyszeptała, ciągnąc go za włosy. Jej skóra była gładka jak jedwab, ciepła i pachnąca. Marcin zszedł niżej, całując szyję, obgryzając płatek ucha, aż dotarł do piersi. Ssał sutek zachłannie, a ręką masował drugi, czując, jak jej biodra wiercą się niespokojnie.

Rozpięła jego koszulę, podziwiając umięśniony tors pokryty lekkim meszkiem. Jej dłonie wędrowały po jego brzuchu, schodząc do paska spodni. 'Chcę cię poczuć całego' – mruknęła, wyciągając jego nabrzmiałego członka. Był gruby, żylasty, z główką lśniącą od preejakulatu. Wiktoria uklękła, liżąc go powoli od nasady po czubek, a jej zielone oczy patrzyły w górę z lubieżnym uśmiechem. Marcin jęknął, trzymając jej włosy, gdy wzięła go do ust głęboko, ssąc z głośnym mlaskaniem. Jej język wirował wokół żołędzi, a ręce masowały jądra.

Nie mógł dłużej czekać. Podniósł ją i zaniósł do sypialni, gdzie łóżko z czerwoną pościelą czekało. Zrzucił jej szorty i majtki, odsłaniając wygoloną cipkę – różową, wilgotną, pachnącą podnieceniem. Palcami rozchylił wargi, wsuwając dwa do środka; była ciasna, gorąca, sok spływał po jego ręce. 'Jesteś taka mokra dla mnie' – wyszeptał, liżąc jej łechtaczkę. Wiktoria wygięła się w łuk, krzycząc: 'Tak, liż mnie, Marcinie!'. Jej biodra falowały, a on ssał pazurki, wsuwając język głęboko.

Wiktoria pociągnęła go na siebie, owijając nogi wokół jego talii. 'Wejdź we mnie teraz' – błagała, prowadząc jego kutasa do wejścia. Wsunął się powoli, centymetr po centymetrze, czując, jak jej ścianki zaciskają się wokół niego jak aksamitna pochwa. Była ciasna, gorąca, idealna. Zaczęli się poruszać – on w niej mocno, głęboko, a ona pod nim wijąc się, drapiąc plecy. Ich ciała klaskały głośno, pot spływał po skórze, mieszając się z sokami. 'Jeb mnie mocniej!' – krzyczała, gryząc jego ramię.

Zmienili pozycję – Wiktoria usiadła na nim okrakiem, jej krągłe pośladki falowały przy każdym pchnięciu w dół. Piersi podskakiwały hipnotycznie, a Marcin łapał je, szczypiąc sutki. Jeździła na nim dziko, jej cipka ściskała go rytmicznie, sok kapał po jego jądrach. 'Kocham twojego kutasa, wypełnia mnie całą!' – jęczała, przyspieszając. On podnosił biodra, wbijając się w nią po same jądra. Pokój wypełnił się ich jękami, zapachem seksu i skrzypieniem łóżka.

Przekręcił ją na czworaka, wchodząc od tyłu. Jej dupa była okrągła, jędrna; klepnął ją lekko, a ona pisnęła z rozkoszy. Walił w nią mocno, trzymając za biodra, patrząc, jak jej cipka pożera jego kutasa. 'Tak, rżnij mnie jak sukę!' – wołała, cofając pupę. Palcem drażnił jej tyłek, wsuwając czubek, co doprowadziło ją do szaleństwa. Orgazm nadszedł falą – Wiktoria zadrżała, krzycząc, jej cipka pulsowała, ściskając go mlekiem.

Marcin nie wytrzymał – wysunął się i spuścił na jej plecy gorącymi strumieniami spermy, która spływała po kręgosłupie. Upadli razem, dysząc ciężko, ciała lepkie od potu i soków. Przytulił ją mocno, całując wilgotne włosy. 'To było niesamowite, Wiko' – wyszeptał. Leżeli tak długo, głaszcząc się leniwie, a napięcie ustąpiło miejsca czułości.

Następnego ranka budzili się w jej łóżku, z uśmiechami na twarzach. Wiktoria przygotowała kawę ze 'swoim' cukrem, a oni planowali kolejne spotkania. Ich relacja przerodziła się w coś więcej niż sąsiedzką uprzejmość – w płomienny romans pełen pasji. 'Od teraz zawsze pożyczaj mi cukier osobiście' – zażartowała, całując go namiętnie. Żyli chwilą, wiedząc, że ich ciała idealnie do siebie pasują.

Podobało Ci się?

Podobne opowiadania

Komentarze (0)

Brak komentarzy — bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

0/500