PORNO.ORG.PL

Studentka w blasku świec w naszym wspólnym mieszkaniu

7 min czytania 1 odsłon

Wiktoria właśnie wróciła z uczelni, kiedy niebo nad Warszawą pociemniało od nadciągającej burzy. Mieszkanie, które dzieliła z Kubą od kilku miesięcy, było ciasne, ale przytulne – dwa pokoje w starej kamienicy na Pradze, z wysokimi sufitami i skrzypiącymi parkietami. Ona, dwudziestojednastoletnia studentka filologii, miała długie, kasztanowe włosy opadające falami na ramiona, pełne, różowe usta zawsze wilgotne od błyszczyku i krągłe biodra podkreślane obcisłymi dżinsami. Jej skóra była jasna, gładka jak porcelana, a jędrne piersi falowały lekko pod cienką bluzką, gdy zrzucała plecak. Kuba, trzydziestoletni grafik-freelancer, siedział w kuchni przy laptopie, jego atletyczna sylwetka – szerokie ramiona, wyrzeźbiony tors widoczny pod rozpiętą koszulą i ciemne, lekko kręcone włosy – przyciągała jej wzrok za każdym razem. Burza uderzyła nagle, deszcz bębnił o szyby, a potem światło zgasło, pozostawiając ich w ciemności.

Studentka w blasku świec w naszym wspólnym mieszkaniu

Kuba zapalił kilka świec, które stały na stole – wysokie, pachnące wanilią i cynamonem, rzucające ciepły, migotliwy blask na ściany. Powietrze zgęstniało od wilgoci burzy, zmieszanej z zapachem świec i resztek kolacji – smażonej ryby i cytryny. Wiktoria usiadła naprzeciwko, jej zielone oczy błyszczały w świetle płomieni, a cienka bluzka przylgnęła do ciała od nagłego chłodu. 'No to mamy wieczór przy świecach' – zażartował Kuba, nalewając wino do kieliszków, jego głos niski, ciepły, budzący dreszcz w jej brzuchu. Rozmawiali o uczelni, o jego projektach, ale napięcie rosło z każdym łykiem – jej noga otarła się o jego pod stołem, przypadkiem, a on nie cofnął swojej. Zapach jej perfum, słodki i kwiatowy, mieszał się z dymem świec, tworząc intymną aurę.

Światło świec tańczyło na jej twarzy, podkreślając wysokie kości policzkowe i krzywiznę szyi, gdzie pulsowała delikatna żyłka. Kuba nie mógł oderwać wzroku od jej ust, wilgotnych od wina, wyobrażając sobie ich smak. 'Ciepło mi się zrobiło' – mruknęła Wiktoria, rozpinając górny guzik bluzki, odsłaniając brzeg koronkowego stanika w kolorze kości słoniowej. Jej piersi uniosły się lekko, sutki stwardniały od chłodu i podniecenia, prześwitujące przez materiał. On pochylił się bliżej, jego dłoń musnęła jej kolano pod stołem, sending iskry po jej skórze. 'Może zapalimy więcej świec w salonie?' – zaproponował, wstając, a ona podążyła za nim, czując, jak serce bije szybciej.

W salonie rozstawili świece na niskim stoliku i parapecie, ich płomienie rzucały długie cienie na kanapę i dywan. Burza szalała za oknem, błyskawice rozświetlały na moment pokój, ale szybko gasły, wracając do ciepła świec. Wiktoria usiadła na kanapie, podciągając nogi, jej spódnica podwinęła się, odsłaniając gładkie uda. Kuba usiadł obok, bliżej niż zwykle, jego udo przylgnęło do jej, ciepło jego ciała przenikało przez ubranie. 'Lubię takie noce' – wyszeptała, odwracając głowę, ich twarze były blisko, oddechy mieszały się. Jego palce dotknęły jej dłoni, przesunęły się po nadgarstku, budząc gęsią skórkę.

Pierwszy pocałunek był powolny, eksplorujący – jego usta musnęły jej wargi, smak wina i mięty, język delikatnie musnął jej dolną wargę. Wiktoria westchnęła, otwierając usta, jej ręce wplotły się w jego włosy, ciągnąc bliżej. Języki splotły się w tańcu, mokrym i głodnym, a jego dłoń powędrowała na jej kark, masując skórę. Ciepło świec otulało ich, pot spływał po jej plecach, bluzka stała się lepka. Oderwali się na moment, dysząc, jej oczy płonęły pożądaniem. 'Chcę cię' – mruknął Kuba, jego głos chrapliwy, a ona kiwnęła głową, ciągnąc go za koszulę.

Rozbierali się powoli, delektując każdym centymetrem odsłanianej skóry. Kuba zdjął jej bluzkę, odsłaniając pełne piersi w koronkowych miseczkach, sutki twarde jak koraliki, proszące o dotyk. Jego usta zstąpiły na dekolt, liżąc słoną skórę, ssąc brodawkę przez materiał, aż jęknęła głośno. Wiktoria rozpięła jego koszulę, jej dłonie przesuwały się po umięśnionym torsie, palcami kreśląc linie mięśni brzucha, schodzące w dół. Spodnie opadły, odsłaniając jego nabrzmiałego członka, pulsującego pod bielizną, grubego i długiego, z żyłami nabrzmiewającymi od podniecenia. Ona zsunęła spódnicę, stojąc w samych stringach, jej pośladki okrągłe, jędrne, cipka wilgotna, prześwitująca przez cienki materiał.

Kuba uklęknął przed nią, jego ręce rozchyliły jej uda, palce wślizgnęły się pod stringi, muskając wilgotne wargi sromowe. 'Jesteś taka mokra' – wyszeptał, wdychając jej zapach, słodki i musujący. Język dotknął łechtaczki, kręcąc kółka, ssąc delikatnie, podczas gdy palce penetrowały ją powoli, dwa na raz, czując skurcze mięśni. Wiktoria jęczała, biodra unosiły się, ręce ściskały jego głowę, paznokcie wbijały się w skórę. Świeczki trzaskały cicho, ich blask odbijał się w potu na jej ciele, podkreślając krągłości bioder i drżące uda. Orgazm nadszedł falą, jej sok spływał po jego brodzie, ciało drżało w ekstazie.

Teraz ona na kolanach, usta blisko jego członka, który sterczał dumnie, główka błyszcząca od preejakulatu. Wiktoria oblizała wargi, wzięła go do ust, ssąc głęboko, język wirował wokół trzonu, dłoń masowała jądra. Kuba stęknął, biodra pchnęły lekko, ale pozwolił jej kontrolować rytm – mokre, mlaskające dźwięki wypełniły pokój, mieszając się z burzą. Jej kasztanowe włosy opadały na jego uda, usta rozciągnięte, oczy patrzące w górę z lubieżnością. Wyciągnęła go, liżąc po całej długości, od nasady po czubek, zanim wróciła do ssania, czując, jak pulsuje coraz mocniej.

Padli na kanapę, ciała splecione, skóra na skórze, gorąca i śliska od potu. Kuba wszedł w nią powoli, centymetr po centymetrze, jej pochwa obejmowała go ciasno, mokra i gorąca, ścianki masowały trzon. 'Tak głęboko' – jęknęła Wiktoria, paznokcie drapały jego plecy, nogi oplotły talię. Ruchy przyspieszyły, biodra uderzały o biodra, klaskanie ciał, jej piersi podskakiwały, sutki ocierały się o jego tors. Świeczki rzucały złote refleksy na ich ciała, pot kapał, zapachy seksu – jej soków i jego męskości – unosiły się w powietrzu. Jęki mieszały się z grzmotami.

Zmienili pozycję – ona na górze, jadąc na nim dziko, ręce na jego klatce, biodra kręcące kółka, pochwa połykała go całego. Kuba ściskał jej pośladki, palec musnął odbyt, sending dreszcz rozkoszy. Jej włosy falowały, usta otwarte w ciągłych jękach, oczy półprzymknięte. 'Mocniej, Kuba!' – wołała, przyspieszając, czując kolejny orgazm budujący się w brzuchu. On pchał w górę, trafiając w punkt G, jej soki spływały po jego jądrach, kanapa skrzypiała pod nimi. Blask świec podkreślał krzywizny jej ciała, pot lśnił na skórze jak oliwa.

Na czworaka, jej tyłek wypięty, okrągły i kusząco uniesiony, cipka rozchylona, błyszcząca. Kuba wszedł od tyłu, mocno, głęboko, dłonie na biodrach, pociągając ją na siebie. Każdy pchnięcie wydobywało wrzask rozkoszy, jej piersi kołysały się, sutki twarde. Palec wśliznął się w jej odbyt, rozciągając delikatnie, podwójna penetracja doprowadziła ją do szału. 'Tak, tam!' – błagała, ciało drżało, orgazm eksplodował, ścianki pochwy ściskały go jak imadło. On wytrzymywał, spowalniając, by przedłużyć torturę.

Leżąc na boku, spleceni, on w niej, ruchy leniwe, głębokie, pocałunki mokre i powolne. Jej noga uniesiona, dłoń na jego pośladku, popychająca głębiej. szeptali sobie do uszu: 'Jesteś niesamowita', 'Nie przestawaj'. Skóra paliła, pot mieszał się, świece dogasały jedna po drugiej, ale oni płonęli. Napięcie rosło ponownie, jej cipka pulsowała wokół niego.

Kulminacja nadeszła, gdy wrócił na górę, pchnięcia szybkie, brutalne w swej namiętności, łóżko – przenieśli się tam w trakcie – trzeszczało. Wiktoria krzyczała, paznokcie rozrywały skórę na jego plecach, orgazm wstrząsnął nią, sok trysnął. Kuba wylał się w niej, gorące strumienie wypełniły pochwę, mieszając się z jej wilgocią, ciało osunęło się na nią.

Leżeli dysząc, ciała splecione, pot chłodniał na skórze, świece zgasły, pozostawiając ciemność. Burza słabła, deszcz szumiał spokojnie. Wiktoria musnęła jego policzek, uśmiechając się leniwie. 'To była najlepsza noc bez prądu' – mruknęła, a on pocałował jej czoło.

Rano prąd wrócił, ale oni spali wtuleni, obiecując sobie więcej takich nocy. Mieszkanie znów ożyło, ale wspomnienie blasku świec i ich ciał pozostało gorące. Wiktoria wiedziała, że wspólne wynajmowanie stało się czymś więcej – namiętną przygodą.

Podobało Ci się?

Podobne opowiadania

Komentarze (0)

Brak komentarzy — bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

0/500