Scena z "Kiedy Harry poznał Sally", w której Meg Ryan udaje orgazm w zatłoczonej restauracji, to kultowa komedia. W prawdziwych sypialniach nie ma jednak z czego się śmiać. Udawanie orgazmu to epidemia kłamstwa, która z jednej strony głaszcze męskie ego, a z drugiej wpędza kobiety w lata cichej frustracji i złości.

Kobiety rzadko udają orgazm dlatego, że są złośliwe i chcą oszukać partnera. Robią to, by go "chronić", zakończyć nieudany seks bez urazy, albo po prostu wyprodukować dźwięk, którego wymaga od nich kultura porno. Problem polega na tym, że jeśli raz pokażesz mu błędną mapę, on resztę życia będzie podążał w złą stronę.

70%
Kobiet przyznało się do udawania orgazmu w stałym związku
Ego
Najczęstszy powód udawania ("Nie chcę, żeby poczuł się jak gorszy mężczyzna")
Czas
Drugi powód ("Jestem już obolała i zmęczona, chcę to przyspieszyć")
Błędne koło
Wzmacniasz w nim przekonanie, że to co robi (choć robie to źle), daje ci rozkosz

Męska pułapka i teoria Pawłowa

Przypomnij sobie eksperyment Pawłowa z psem i dzwonkiem. Jeśli mężczyzna stymuluje cię w określony sposób (który akurat w ogóle ci nie pasuje, robi to za mocno albo w złym miejscu), a ty decydujesz się "jęknąć i odegrać finał", żeby było mu miło — właśnie wcisnęłaś mu w głowę dzwonek z nagrodą. Nagrodziłaś złe zachowanie. Twój partner następnym razem zrobi DOKŁADNIE to samo, bo otrzymał od ciebie sygnał: "to działa rewelacyjnie".

Im dłużej udajesz w związku, tym mocniej wbijasz go w złe nawyki, i tym większym kłamcą okazujesz się na końcu. Gdy po 3 latach pękniesz i powiesz mu, że w sumie to on nic o tobie nie wie — ból wywołany szczerością będzie dziesięciokrotnie większy niż po tygodniu.

Jak zrzucić bombę (i przetrwać)

Plan wyjścia z kłamstwa

1

Nie obwiniaj go wstecznie

Najgorsze, co możesz zrobić, to wykrzyczeć w kłótni: "A w ogóle to udawałam z tobą przez dwa lata!". Męskie ego na to nie jest odporne i zamknie się bezpowrotnie. Zamiast tego zrób reset od TERAZ.

2

Rozmowa resetująca (Na spokojnie)

Powiedz: "Słuchaj, zauważyłam, że ostatnio zależy mi tak bardzo na tym, żebyś dobrze się czuł w łóżku, że zdarzało mi się udawać lub wyolbrzymiać finał, żeby to szybciej zakończyć. Chcę przestać to robić, bo chcę być z tobą do bólu szczera i pokazać ci, co naprawdę doprowadzi mnie do obłędu". Zauważ: "zdarzało mi się" brzmi lepiej niż "zawsze".

3

Zgoda na "seks bez orgazmu"

Ustalcie zasadę: "Dzisiaj uprawiamy seks i obiecuję ci na 100%, że nie będę udawać finału. Co oznacza, że mogę dzisiaj nie dojść (bo na przykład jestem zmęczona, nie ten dzień cyklu) i to jest w porządku. To nie twoja porażka". Pozbawiasz seks punktacji końcowej, a on przestaje patrzeć na twój orgazm jak na jedyny cel.

Co jeśli znowu "nic z tego"? Czas na instrukcje na żywo

Wyobraź sobie, że uczysz go jazdy nowym autem. Przestań być niemą, cichą pasażerką. Używaj rąk — połóż jego rękę na swoim ciele i dociskaj ją w miejscach, które lubisz. Powiedz głośno "Nie, tu za mocno", "Trochę wyżej i wolniej". Kiedy on zobaczy PRAWDZIWĄ reakcję twojego ciała (dreszcze, potężną lubrykację) bez fałszywych krzyków, zrozumie, że to, co robił do tej pory, było teatrem.

Komunikacja podczas aktu

Błędne komunikaty

  • (Milczenie połączone z frustracją)
  • "Rób po prostu to co robisz" (i liczenie w głowie płyt na suficie)
  • "Och tak, już kończę" (gdy jesteś o 10 km od mety)

Szczere wskazówki

  • "Bliżej środka, zwolnij trochę"
  • "Zatrzymaj się tutaj na chwilę, w ogóle się nie ruszaj"
  • "Chyba dzisiaj już z tego nic nie wyjdzie, po prostu pobaw się mną dla relaksu"

Udawanie orgazmu to tak, jakbyś w restauracji po zjedzeniu surowego, przypalonego kurczaka wołała szefa kuchni i dawała mu napiwek, a potem cierpiała w toalecie w domu. Nie oszukuj szefa kuchni.

— Dr Anna Mazur

Prawdziwy seks jest wtedy najpiękniejszy, gdy jedno z was otwarcie w środku aktu mówi "kurczę, dzisiaj coś we mnie po prostu nie odpala". Rezygnujecie ze szczytowania, przytulacie się, wymieniacie pocałunek i idziecie spać bez fochów. To ostateczny dowód, że wasz związek jest zbudowany na prawdzie i chemii, a nie na ego i występie aktorskim, za który nie dają Oscarów.